Szkoda czasu na komentarze tego co dzieje się wokół, dlatego też przestałem pisać na tym blogu, a o mojej pracy... moja praca powinna być komentarzem. Odsyłam na tumblery i pokrewne strony. Olałbym temat, gdyby nie to że chodzi o moją osobę i pracę. I tak zwyczajnie, wkurwia mnie to ciągłe lanie ciepłej wody przez "kolegów" którym zbiera się na wspominki. Czytam i wydaje mi się że niektórzy żyją w rzeczywistości alternatywnej, chociaż lepiej byłoby napisać "off-owej". Każdy ma prawo mówić publicznie co chce, ale też każdy powinien liczyć się z tym że pojawi się głos osoby, będącej w tym samym czasie i w tym samym miejscu, będącej jednak bardziej poinformowaną w temacie.
ZAPIS ROZMOWY z panelu dyskusyjnego nazwanego "offowi luzerzy" powinien według mnie brzmieć "offowi loserzy", bo sama już konwencja takiej rozmowy bardziej przypomina spotkanie niedzielnych literatów. Chyba że jest to przejaw kompleksów (wiem, to samo ktoś mógłby powiedzieć o tym wpisie). Do głowy by mi jednak nie przyszło uczestniczenie w czymś takim. Dobry "off" działa tylko wtedy, kiedy jest szczery do bólu, potrafi dopierdolić. Mówić o sobie "off" może każdy, oceniać również, to jest zaleta jak i przekleństwo tej sceny. Nie wiem dlaczego dla tych panów jest tyle niewygodnych tematów, przez które prześlizgają się z ironicznym wdziękiem, może dlatego że sami stanowią cześć "systemu" do którego tak niejednoznacznie się odnoszą i widocznie w jakiś sposób ich to uwiera (tak, tak: instytucje, konwenanse i zależności).
Ja odniosę się konkretnie do wypowiedzi Macieja Dziaczko:
"Kiedy współorganizowaliśmy w Katowicach wraz z Marcinem Herichem festiwal teatrów niezależnych A Part w Katowicach, władze miejskie chciały cofnąć dotację, ponieważ w przedstawieniach niektórych teatrów pojawiała się nagość"
Fakty:
Podczas 12 Międzynarodowego Festiwalu Teatrów A Part w 2006 roku prezentowaliśmy (SUKA OFF) w Katowicach spektakl CLONE FACTORY. Miasto Katowice, a właściwie ówczesny prezydent p. Uszok po interwencji tabloidu "Fakt", donoszącego mu że za państwowe pieniądze prezentowana będzie pornografia i treści "podpadające" pod paragraf, wycofał kwotę przeznaczoną na nasze honorarium. Pozostałe grupy występujące na festiwalu otrzymały honorarium. Jedyni graliśmy za wpływy z biletów. Na tym samym festiwalu bez przeszkód zostały zaprezentowane inne spektakle w których również pojawiła się nagość: m.in. spektakl samego organizatora (Teatr A Part), na którego to powstanie bez problemów otrzymał grant z miasta.
CLONE FACTORY powstał za prywatne pieniądze, a prezentacja została opłacona wyłącznie z dobrowolnych wpłat przybyłych obywateli. Tak czy inaczej pokazaliśmy naszą pracę. Dlaczego samozwańcze środowisko "offowe" cierpi na nieustający "ból dupy", który za każdym razem w czasie publicznej debaty próbują przypudrować? Chociaż, biorąc pod uwagę ilość i jakość formy opartej na cielesności i seksualności we współczesnym, polskim offie to trafniej napisać: "kompleks małego"?
Acha, zaznaczam również że wbrew temu co mówi Dziaczko:
"Chcę powiedzieć, że jeszcze całkiem niedawno te granice były o wiele bardziej płynne i nie wzbudzały tylu kontrowersji. Wtedy funkcjonowały na przykład takie grupy jak Suka Off czy Sędzia Główny albo jeszcze wcześniej Totart."
SUKA OFF nadal funkcjonuje i jesienią zaprasza na nowe akcje. Szczegółowe informacje pojawią się w lipcu.
MD przeczy sam sobie. Widocznie wzbudzały tyle kontrowersji, skoro władze miejskie cofnęły dotację na spektakl o czym mówi wcześniej. Łączenie grupy z przełomu wieku z Totartem który działał w czasie transformacji w kontekście wolności wypowiedzi jest już kompletnym brakiem wiedzy. Byle pleść.
Nie będę tutaj rozpisywać się ad personam, ale MD sam brał udział w spektaklu CLONE FACTORY i widocznie punkt widzenia zmienił się od punktu siedzenia. Taki to mamy "off". Te wypowiedzi sprowokowały mnie do tego wpisu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz