22.12.18

Za darmo to nawet piwa się nie napiję...

...jak mi nie zapłacą - chciałoby się powiedzieć, widząc co dzieje się w lokalnej kulturze.
Od wielu lat, tutaj jak i w publicznych dyskusjach mówię o zjawiskach patologii w przestrzeni teatru niezależnego i sztuki. Głównie chodzi mi o bezczelne czerpanie środków publicznych na wszelkiego rodzaju "wygłupy", realizowane najczęściej w ramach poważnych projektów społecznych. Lokalne działania w obrębie kultury, z uwagi na ich marginalną popularność, nie stanowią interesującego punktu zapalnego dla dziennikarzy, brakuje też solidnej krytyki i platformy do dyskusji.
Dlatego też "monopoliści konfitur" czerpią ile się da z - jakby na to nie spojrzeć - naszych kieszeni.
Poziom przegięcia w Katowicach, chyba właśnie osiągnął maksimum.
Nie czepiałbym się, gdyby te same osoby, związane z tym czymś, publicznie nie oceniały innych lub zwyczajnie nie negowały zjawisk, które w przeciwieństwie do nich, istnieją bez publicznego wsparcia. Tak, tak, panowie da się to robić za swoje.
Nie widziałem tego wygłupu. Nawet gdyby ktoś mnie zaprosił, to bym nie poszedł. Po prostu nie ufam tym twórcom w warstwie formalnej (która jest realizowana od dłuższego czasu po najtańszej linii oporu), ale tym razem to jest chyba slangowe "przegięcie pały". Swoją frekwencją nie chciałbym uzasadniać powstania tego kabaretu.
Czy trzech facetów do pogadania przy piwie o kobietach (przy okazji ważnej rocznicy uzyskania przez kobiety praw wyborczych) , w knajpie, w towarzystwie trzech worków po ziemniakach, potrzebuje współfinansowania w wysokości 7 tyś z budżetu Samorządu Województwa Śląskiego?


































To nie są tajne informacje, każdy może sobie je przeczytać pod TYM ADRESEM.

Więcej zdjęć na portalu koszutka.eu  Poważnie, myślałem, że ta strona  to jakiś techniczny żart. Chociaż z drugiej strony trzeba przyznać, że zdjęcia z wydarzenia estetycznie znakomicie się w nią wpisują.


























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz